Super User

NOWE HORYZONTY, czyli trochę o edukacji filmowej

17 października (zeszły piątek) w kinie Muranów odbył się pierwszy w tym roku pokaz z cyklu Nowe horyzonty edukacji filmowej. Uczniowie naszej szkoły nie po raz pierwszy wzięli udział w tym wydarzeniu, gdyż działo się to również w poprzednich latach.

Zapewne większość z was wie, na czym polega całe to przedsięwzięcie. Zorganizowane grupy uczniów (zazwyczaj tworzące wspólne klasy) umówionego dnia o umówionej godzinie stawiają się w kinie Muranów, by wspólnie obejrzeć jeden z wybranych filmów. I tak co miesiąc. W tym roku, z powodu długiej przerwy świątecznej, jaka czeka nas na przełomie grudnia i stycznia oraz ferii zimowych, w lutym zostaną pokazane dwa filmy. No dobrze, to tyle, jeśli chodzi o wiadomości ogólne. Ale przecież nie to jest najważniejsze.

Wychodzisz ze szkoły, idziesz do kina, zajmujesz miejsce, oglądasz film (ewentualnie śpisz), wracasz do domu… dziesięć dni w roku wypełnionych właśnie w taki sposób. Chwila. Jeśli tak zachowujesz się podczas wizyty w zwykłym kinie, niestety (albo stety) w Muranowie nie będziesz miał na to szansy. Filmy, które są pokazywane uczniom podczas odkrywania nowych horyzontów edukacji filmowej, na pewno nie należą do nudnych wypełniaczy czasu. Nie obejrzysz tam najnowszej części Transformersów, za to poznasz wspaniałe produkcje z całego świata. Filmy reportażowe, bollywoodzkie musicale i trudne, wzruszające historie oparte na faktach. A wszystko po to, by uczniowie w naszym wieku odnaleźli prawdziwe piękno obrazów, których nie zobaczą na co drugim billboardzie. Wyświetlenie każdego z filmów poprzedza krótkie wprowadzenie dziennikarzy i krytyków filmowych, którzy pomagają wszystko zrozumieć i wyjaśniają zarys historii. A potem gasną światła i nagle… zapominasz o całym świecie. Znajdujesz się w zupełnie innej rzeczywistości. Przeżywasz emocje bohaterów, płaczesz razem z nimi, odwracasz głowę, gdy widzisz ich tragedię i cieszysz się razem z nimi. Przestajesz mrugać, by być pewnym, że nie przegapisz żadnego ujęcia.

Ani się obejrzysz, a blask lamp na nowo oświetla pomieszczenie, a na ekranie wirują napisy końcowe. Jak to? Już?! Ale to nie koniec. Wychodzisz z kina i przez resztę dnia nie możesz przestać myśleć o wszystkim, co działo się w filmie. Zdziwiony stwierdzasz, że wcale nie chciało ci się spać. I że zdecydowanie wolisz oglądać tego typu produkcje. Jesteś bogatszy o nowe doświadczenia i czas, który poświęciłeś na chwilę refleksji. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

Pierwszym filmem, który obejrzeliśmy w piątek, był Slumdog. Milioner z ulicy w reżyserii Danny’ego Boyla. Zawiera on elementy musicalu rodem z Bollywood. Ma na swoim koncie osiem Oscarów, dwie nominacje, cztery Złote Globy oraz mnóstwo innych nagród. Jak mówi Filmweb: „Opowiada o młodym chłopaku, który bierze udział w hinduskiej edycji Milionerów”. Mimo że na tego typu stronie nie mogą być zawarte informacje zdradzające zbyt wiele, uważam, że to jedno krótkie zdanie opisujące film jest dla niego krzywdzące. Dla mnie jest to niezwykła produkcja, którą od początku do końca śledziłam z zapartym tchem. Opowiada o czymś więcej niż tylko chłopaku ze Slumsów, który miał szczęście i znalazł się w Milionerach. Poznałam historię jego życia, niejednokrotnie zadając pytanie „Co będzie dalej? Co będzie dalej?!”, gdyż żadne z moich wcześniejszych domyśleń nie znalazło swojego miejsca w filmie. Nie zabrakło łez i przyspieszonego bicia serca. Oczywiście był również śmiech i wzruszenia.

Bardzo się cieszę, że uczestniczę w czymś takim jak Nowe horyzonty edukacji filmowej oraz, że miałam okazję obejrzeć kolejny świetny film, który polecam każdemu. Wizyta w kinie Muranów to niezwykłe doświadczenie i już nie mogę się doczekać kolejnych lekcji.

Magdalena Skiba